WEB SUFLER - PROFESJONALNE STRONY I TEKSTY INTERNETOWE



„Zwykle wystarczy kilkanaście minut, żeby się nauczyć grać w szachy.  Czasem może wystarczyć zaledwie kilka lat, żeby się nauczyć dobrze grać w szachy.
[...]
Znajomość alfabetu nie oznacza automatycznie zdolności do napisania bestsellera, ale i literacka nagroda Nobla niewiele pomoże przy pisaniu tekstów internetowych - może być nawet przeszkodą.
Nauka pisania zajmuje 6-8 miesięcy. Nauka pisania dobrych stron internetowych...”

      (Meszuge)



WEB Sufler to poradnik lub kurs pisania profesjonalnych tekstów dla potrzeb Internetu - głównie stron WWW, ale także poczty elektronicznej, list dyskusyjnych (mailingowych), webzinów i Usenetu.

Podpowiedzi WEB Suflera adresowane są przede wszystkim do następujących grup odbiorców:

• Osób zawodowo zajmujących się pisaniem stron. Nawet jeśli materiały przygotowuje webmasterowi klient (często sprowadza się to do dostarczenia garści przypadkowo zabranych z hallu firmy folderów reklamowych), to i tak w 99% przypadków trzeba je będzie przeredagować.

• Osób, które piszą strony dla własnych potrzeb i celów i które zauważyły, że odwiedzających mają wprawdzie wielu, ale czas tych wizyt jest stosunkowo krótki, co oznacza, że oglądający nie czytają tekstów na stronie oraz, co szczególnie daje się odczuć, że wzrost liczby odwiedzin nie przekłada się na wzrost przychodów.

• Pracowników działów marketingu, którym zlecono przygotowanie odpowiednich tekstów, w związku z tym, że ich firma zamówiła wykonanie/zmianę swojej strony internetowej.


Jeśli potrzebujesz porad w sprawie technicznego konstruowania stron WWW (HTML, XHTML i CSS), to zapraszam do lektury kursu WEB Majster.


MEDIA, INTERNET, EKONOMIA


Marshall MacLuhan (1911 - 1980), kanadyjski filozof i teoretyk komunikacji, dokonał podziału mediów ze względu na ich... temperaturę. Telewizja jest, według niego, medium gorącym - pokazuje dramatyzm chwili, wzbudza silne emocje, budzi kontrowersje, rodzi fantazje.
Radio jest medium ciepłym - wprawdzie pozbawione dramatyzmu obrazu, pozwala jednak słyszeć głosy ludzi i ich relacje, wypowiadane myśli, sugestie, porady czy opinie.

W porównaniu z nimi komputer jest lodowato zimny, a jedyną szansą jego "podgrzania" jest Internet. Konkretnie zawartość strony WWW, e-maila, artykułu czy webzinu. Warto jednak zdać sobie sprawę, że kontrowersyjnym obrazkiem czy migającym nagłówkiem można przyciągnąć uwagę na moment, ale żeby ją utrzymać potrzebny jest dobry tekst.

Komputery są projektowane, konstruowane i programowane przez stosunkowo wąską grupę wysokiej klasy specjalistów elektroników i informatyków, ale to potrzeba komunikacji i porozumienia pomiędzy ludźmi, a nie zaawansowane technologie, była motorem rozwoju Internetu. Tylko dzięki tej potrzebie, w powszechnie dostępnej sieci znaleźć dziś można bilion stron internetowych (indeksy firmy Google - rekord padł na przełomie lipca i sierpnia 2008, obecnie przyjmuje się, że liczba stron internetowych jest nieskończona), a miliony ludzi korzysta regularnie z Usenetu, poczty elektronicznej, portali społecznościowych, forów dyskusyjnych itd.

Nie zmienia to faktu, że Internet zbudowany został na bazie klasycznej ekonomii, co oznacza kapitał, pracę, towary, usługi i pieniądze. Natomiast w Internecie zachodzi jeszcze jeden, specyficzny rodzaj wymiany, znany specjalistom z branży marketingu i reklamy, a jest nim... uwaga.
Przyciągnięcie uwagi, a następnie utrzymanie jej, staje się jednym z najważniejszych celów autora tekstów lub/i projektanta strony. Przyciągnięcie uwagi może zaowocować bezpośrednio wzrostem obrotów, ale ma też wpływ na zainteresowanie, dobrą wolę, życzliwość i zaufanie, czyli wszystkie te elementy, które w biznesie przekładają się na wielkość sprzedaży.

Wielu ludzi zdaje już sobie sprawę, że Internet to nie tylko zabawka ich dziecka, że w Internecie są jakieś tam pieniądze. Jednak bardzo niewielu domyśla się, o jakiego rzędu kwoty może tu chodzić.

W związku ze wzrostem cen akcji (23.10.2006), PAP opublikowała informacje dotyczące wartości niektórych spółek giełdowych. I tak obecna wartość Google wynosi ok. 147 mld USD (przewyższa kolosa o stuletniej tradycji, firmę IBM - 139 mld), eBay - 45 mld, Amazon - 14 mld.
Dla porównania giganci motoryzacyjni i dane giełdy nowojorskiej z tego samego tygodnia: DaimlerChrysler - 54 mld USD, General Motors - 20 mld, Ford - 15 mld.

Na internetowym rynku gra toczy się o uzyskanie przewagi choćby o 0,0001%. W praktyce oznacza to, że utrata uwagi oglądającego na jedną sekundę potrafi stanowić o "być czy nie być" firmy.

W związku z tym, częste żądania klientów czy zleceniodawców dotyczące drastycznego ograniczenia kosztów utworzenia i utrzymania firmowej strony WWW, do której, według nich, całkiem dobre teksty napisze w wolnej chwili pani Kazia z działu zaopatrzenia, "bo ma taki ładny charakter" (autentyczne!), można uznać za samobójcze w sensie biznesowym.